Kradzież tożsamości

Jak to my nie istniejemy? A chcesz, żeby twój omam dał ci zaraz w ryj?

 

Punktem wyjścia jest kradzież tożsamości. Założenie: ktoś podszywa się pod bohaterów graczy. I robi to świetnie. Kto? Po co? Może chce narobić graczom kłopotów? Może chce ukraść im nieco chwały?

 

Mamy jakikolwiek system fantasy. Wieczorem w gospodzie drużyna przyjmuje zlecenie, polećmy taką kliszą. Rano budzi się i na kacu zaczyna pakować do wyjazdu. Quest czeka! Witaj wesoła przygodo! Trzeba tylko jeszcze zapłacić za nocleg i w drogę… CIĘCIE!!! CIĘCIE bo lecimy kliszą, ale plan jest taki, by nieco zamieszać. Ma być nieco diabolicznie i absolutnie beznadziejnie dla graczy.

 

 

Gracze chcą zapłacić, a karczmarz, że nie wie o co chodzi. I że pokoje, w których ponoć mieszkała drużyna, już zostały opłacone. Przez drużynę.

 

Ok, ciężki kac może objawiać się zanikami pamięci. Może gracze okazali się na tyle naprani, że wbrew swoim zwyczajom, zapłacili wcześniej rachunki.

 

No dobra, to jeszcze nic. A może gracze – zerkając przypadkiem w lustro – przestaną siebie poznawać? Przestaną też poznawać swoich towarzyszy. To znaczy, pamiętają, że w ekipie był irytujący elf Eskel i nadal ten elf jest, tylko wygląda jakoś mało znajomo.

 

Karczmarz zapytany o to, kto płacił, opisze idealnie… drużynę graczy… Dlatego też tak zdziwił się, gdy jacyś obcy ludzie (gracze) chcieli rano płacić rachunek za pokoje drużyny (nazwijmy ją Drużyną BIS – w skrócie DB).

 

Rozumiecie o co mi chodzi? O to, by zacząć od niewinnej pomyłki a potem piętrzyć kłopoty przed ekipą.

 

Niech jadą w miejsce questa, powiedzmy do jakiejś wioski w górach [pozdro Pafnucy ;]. Zgłaszają się do sołtysa i… okazuje się, że owszem opisane przez zleceniodawcę problemy są aktualne, ale właśnie ich rozwiązania podjęła się grupa bohaterów. Czyli nasza DB. I żeby była jasność: sołtys wie, że to ludzie najlepsi w swoim fachu, zainkasowali sporą zaliczkę no i… sołtys nawet rozpoznał jednego czy dwóch (choćby Eskela), bo słyszał wiele legend o wyczynach drużyny. Tej prawdziwej, nie DB. A może wyczynach DB, a nie… naszej drużyny.

 

Bo paranoja nie ustaje. Będziemy znęcać się nad naszymi graczami dalej. Trzeba im zasugerować, że… że to może im się wydaje, że są prawdziwą drużyną. I że to oni się podszywają pod DB. A DB to faktycznie prawdziwa drużyna. A naszym graczom się uroiło, że są bohaterami. To DB jest prawdziwa. A nasza ekipa usiłuje się pod nią podszyć…

 

Czy  drużyna (nasza) postanowi iść tropem DB? Czy będzie ich ścigała jako złodziei tożsamości? A może ktoś z naszej ekipy zacznie mieć przebłyski „genialnego planu” lub „prawdziwej rzeczywistości” i uświadomi sobie (lub będzie mu się zdawało), że faktycznie, nie jest członkiem żadnej drużyny. I że DB to prawdziwa drużyna. Może sobie to po pijaku wymyślił z kumplami? A może uczestniczy w zbiorowym szaleństwie? Jeśli to szaleństwo, to może i wioska nie istnieje? Może siedzą zamknięci w szpitalu dla obłąkanych? Jeśli tak, to może i liczba mnoga jest bez sensu? Może uroił sobie resztę członków drużyny? A cała „wesoła przygoda i quest” to majaki wariata?

 

 

Żeby była jasność ;) Gracz, który dochodzi do wniosku, że to jest obłęd może być osamotniony w swojej ocenie. Inni gracze, których postrzega jako wytwory swojej chorej wyobraźni, będą obstawiali (możliwe, że słusznie), że gość zwariował. I że wszystko jest realne, tylko ktoś bezczelnie bawi się ich tożsamością… To pozwoli paranoję nakręcać jeszcze bardziej. Drużyna zamiast zmagać się JEDYNIE z problemem Drużyny BIS, będzie musiała też opanować szaleńcze wizje swojego towarzysza. ”Jak to my nie istniejemy? A chcesz, żeby twój omam dał ci zaraz w ryj?” itp. itd.

Enhanced by Zemanta

Leave a comment