Mapa I: niejedna prawdziwa

FOR ENGLISH – LOOK HERE

Mapa pokazuje drogę do jakiegoś bardzo niebezpiecznego miejsca, pozwala ominąć pułapki i dotrzeć do skarbu, o którym opowiada się plotki i legendy. Z pewnością jest cenna. Z pewnością znajdą się też oszuści, którzy spróbują wcisnąć komuś podróbkę, żeby zarobić – sfingują mapę, spreparują ją. Okaże się, że jest wiele map: która z nich jest tą właściwą, która bezpiecznie pozwoli dojść do celu?
Odpowiedź jest prosta – wszystkie. Ktoś rozsiewa plotki, buduje wokół niebezpiecznego miejsca legendę, żeby wabić naiwniaków. Po co? Żeby ich chwytać i sprzedawać jako niewolników, robić na nich eksperymenty, bawić się ich kosztem.
U mnie wyglądało to tak: Warhammer – w Nordlandzie dogorywa podupadający ród Grafenrichów. Stary hrabia Knut ze swoim wiernym sługą Reuvenem, synem Jakobem, jego żoną Hildą i bratankiem Tristanem mieszka w na wpół zrujnowanym zameczku. W podziemiach znajduje się labirynt, wykonany przed półwiekiem przez krasnoludy z Middenheim. Labirynt kryje w sobie to, co stary hrabia ma najcenniejszego – czyli jego pierwszą żonę – elfkę Ethel, pochodzącą z pobliskiego lasu Laurelorn. Zamek Grafenrich niegdyś strzegł przymierza między Nordlandczykami i mieszkańcami lasu. Od wieków zawierano w nim łączone małżeństwa (u mnie w Warhammerze bywają półelfy).  Ethel, osoba o duszy obieżyświata, podczas jednej z samotnych wycieczek do lasu natknęła się na bagniska zamieszkałe przez pradawne, mądre wielkie pająki. Niestety na moczarach znalazła też – nie zdając sobie sprawy z zagrożenia – dziwny kamień, będący niespotykanym stopem obsydianu i spaczenia. Kazała zrobić sobie z niego pierścień i nosiła go przez wiele lat – tak stała się potworną hybrydą: pół człowiekiem-pół pająkiem – prządką losu.  Widząc co się z nią dzieje, wielokrotnie prosiła swojego męża, żeby miłosiernie ją zabił. Zakochany bez pamięci – odmawiał.  Uwięził ją i nie dopuścił, by sama odebrała sobie życie. W końcu, kiedy przemiana się dokonała, kazał wybudować dla niej labirynt i zamknąć ją w środku. Ta prosta jak cep, typowa historia, będąca jednym z wątków dość skomplikowanej przygody zagrała dzięki kilku smaczkom. Jednym z nich był właśnie patent z mapą. Jakoś trzeba było karmić Pajęczycę. Reuven: sługa i przyjaciel Grafenricha, będąc człowiekiem zmyślnym i utalentowanym plastycznie, zaczął preparować mapy i rozsiewać je po Imperium, budując jednocześnie legendę zamku i nieprzeliczonych skarbów hrabiego. Łasi na kosztowności awanturnicy, przybywają co jakiś czas z bezcenną mapą, „niepostrzeżenie” zakradają się do lochów i przepadają w labiryncie, padając łupem Pajęczycy. Na szczęście hrabina nie musi żywić się często. To prawda, że labirynt najeżony jest pułapkami i to prawda, że mapa pozwala wejść bezpiecznie do środka. Każda.
Czar mapy działa – gracze nie kojarzą, że w labiryntach, mających centrum, zazwyczaj nie znajdują się skarby, tylko potwory (z Minotaurem na czele!);  trzeba podsunąć mapę dwóm z nich – ale tak żeby o sobie nie wiedzieli – i kazać im strzec jej jak oka w głowie. Jednocześnie niech do zamku przybędą jacyś cwani NPCe ze swoją mapą, też przekonani, że jest unikalna. Trzeba w końcu  pozwolić graczom porównywać mapy i głowić się, która jest prawdziwa, a która nie i kto tu chce kogo wpuścić w maliny i zgarnąć łup dla siebie – jednocześnie zapoznając ich pomału z historią zamku i mieszkańców i podrzucając wskazówki, że ten cały skarb może być trefny. Może ktoś połączy fakty – brawo! Ale i tak można się potem napatrzeć, jak są zdziwieni i przerażeni, kiedy natrafią na hrabinę brodzącą na ośmiu pazurzastych łapach w gęstych pajęczynach, objedzonych kościach i stertach butwiejących map.

SYSTEM: pierwotnie zagrane w systemie Warhammer, nadaje się do każdego systemu fantasy

GRACZE: liczba graczy i poziom zaawansowania nie ma znaczenia

DODATKI: utwór patronacki: Amon Tobin ‘Bloodstone’ (album: ‘Foley room’)

AUTOR: Bart (kolektyw Lans Macabre)

Leave a comment