Pierwsza Komunia

Głodny jakiś czas temu chciał jedzenia 🙂 Oto pierwsza z dwóch przygód – makabreska warhammerowa

Złota szczodra jesień. Żyzna dolina zagubiona u podnóża Gór Szarych albo Czarnych. Spokojna wioska z dala od zgiełku. Bohaterowie trafiają tam w poszukiwaniu Hektora Wursta, zwanego Serdelkiem. To halfliński mistrz kuchni i zarazem utalentowany szpieg, posiadający jakieś wyjątkowo cenne informacje, które zdobył na jednym z dworów, gdzie kucharzył. Wurst jest agentem na emeryturze: potrzebuje ciszy i spokoju jak najdalej od sztyletów morderców i natrętnych imperialnych urzędników. Pracuje u lokalnego wielmoży i jednocześnie czuwa nad miejscowym zajazdem, który słynie z doskonałej kuchni. Wurst żyje tu sobie spokojnie, nie nękany przez nikogo, od czasu do czasu pozwalając sobie na kulinarne fanaberie: a to zażyczy sobie dorszy z Morza Szponów, które w lodzie jadą do niego przez całe Imperium, a to pomarańczy z dalekich stron, a to tileańskiego porto do sosu.
Pewnie to właśnie z kupiecką karawaną bohaterowie trafią do wioski –nazwijmy ją Buczynka, a tam oczywiście ugości ich Serdelek. Jednak nie zechce podzielić się cennymi informacjami: da się przekonać tylko w jeden sposób – bohaterowie muszą przygotować dla niego coś pysznego. Do dyspozycji mają wszystko co pod ręką: owoce lasu: jagody, jeżyny, grzyby, dziki szczaw, zioła itd., mąkę ze spichrzów i rozmaite rodzaje kaszy, w końcu różne mięsiwa: od drobiu i baraniny po dziczyznę.
Niech gracze pobawią się sceną, w której pitraszą, niech skrupulatnie zaplanują wielodaniowy obiad z przystawkami i deserem. A potem niech zasiądą do stołu z niziołkiem: na każde danie, które bierze do ust Serdelek wykonuj test gotowania, któregoś z bohaterów, uwzględniając różne modyfikatory: staranność przygotowania, pomysłowość itd. Nieudany test to czarny kamień – udany: to biały – jeśli po skończonym obiedzie, na stole znajdzie się więcej białych, zadowolony niziołek zdradzi bohaterom potrzebne wiadomości. Niech to będzie barwna, długa scena pełna rozmów i brzękania sztućcami.
W nocy stanie się coś dziwnego: dolinę wypełni cuchnąca, wilgotna, wszędobylska mgła. Mieszkańcy Buczynki zaczną panikować , mgła osadza się wszędzie, oblepia i dusi, ciężko zalega w dolince. Próby wydostania się z Buczynki zakończą się fiaskiem: pobliskie zbocza zajęli skaveni z klanu Pestilens, częstujący uciekinierów zatrutymi strzałami. Bohaterowie są w potrzasku.
Komunikacja ze światem zewnętrznym urywa się: skaveni obsadzili trakty i górskie ścieżki. Dopóki nie nadejdzie odsiecz, mieszkańcy Buczynki i bohaterowie tkwią w pułapce. Stają się mimowolnymi uczestnikami eksperymentu klanu Pestilens, który testuje tu swoją nową broń: magiczną mgłę, zatruwającą ziemię i wodę. Zaczyna się koszmar: owoce gorzknieją, a jedzenie zaczyna się psuć. Ludzie chorują i wymiotują krwią. Umierają pierwsze osoby. Właściciele szczelnie zamkniętych spichlerzy stają się nagle niezwykle ważni: ale jak sprawdzić, gdzie przeniknęła mgła, a gdzie nie dotarła – trzeba typować nieszczęśników, którzy spróbują, czy jedzenie jest zatrute, a im więcej jesz i pijesz skażonych rzeczy, tym szybciej rozwija się choroba. Ludzie dziczeją i zaczynają łapać swoich sąsiadów i napychać ich strawą, żeby sprawdzić, czy umrą w męczarniach, czy też jedzenie jest dobre. Oczywiście ktoś będzie chciał złapać niziołka i wykorzystać go jako papierek lakmusowy zatrutego żarcia. Bohaterowie będą musieli bronić go przed mieszkańcami wioski: dojdzie do tarć i fermentów. Kolejnym problemem jest woda: studnie okazują się zatrute, strumień płynący z gór to jedyny ratunek, ale woda nadaje się do picia tylko tam gdzie ziemi nie dotknęła mgła, a wyżej między skałami drogę do potoku trzeba sobie wywalczyć.
Mija kilka dni, wybucha głód. Padają kolejne ofiary zarazy. Los wszystkich przebywających w dolinie wydaje się przesądzony: bohaterów również – są chorzy. Wtedy zdarza się coś nieoczekiwanego: do wsi przedziera się z zewnątrz dwoje jeźdźców: piękna dziewczyna i rycerz. Okazuje się, że panna to nawiedzona święta za życia, głosząca, iż jest obdarzona łaskami Shallyi i Rhyi i przynosi odrodzenie. Rycerz to jedyny z grupy zauroczonych nią kawalerów, który przeżył starcie ze skavenami, chroniąc tę którą kocha. Jest w nią zapatrzony jak w obrazek. Wyobraźmy sobie jak wjeżdżają pomiędzy grupę półtrupów, w które zamienili się mieszkańcy doliny i bohaterowie: przeszyte bólem cienie ludzi z pustymi oczami bez nadziei – a pośród nich Manfred – rycerz pewnie trzymający się w siodle, pełen młodzieńczej energii, patrzący z góry z przerażeniem na spustoszenie, którego dokonała zaraza, a obok Pulanna – dziewczyna pełna urody i zdrowia, o długich jasnych włosach i oczach wpatrzonych gdzieś poza świat.
Pulanna jest uduchowiona i egzaltowana aż do przesady: przemawia przez nią święta naiwność granicząca z głupotą. Nie zmienia to faktu, że owoce, które bierze do ręki nabierają dawnej świeżości. Woda w studni, do której dziewczyna zjeżdża w wiadrze, okazuje się znów zdrowa i smaczna. Zdaje się, że oto nadszedł ratunek. Niestety święta panna stwierdza, że nie jest w stanie uzdrowić ich wszystkich swoim zbawiennym dotykiem. Może jednak ponieść największą ofiarę i jest gotowa to zrobić. Zbiera wszystkich wokół i oznajmia, że jedyny ratunek dla chorych, to zabić ją, zjeść jej ciało i wypić jej krew. W tym momencie Manfredowi puszczają nerwy: wyciąga miecz, wyzywa dziewczynę od idiotek i mówi, że każdy, kto jej dotknie będzie gryzł piach. „Kochany mój, przecież widzisz, że jestem tu potrzebna, a Ci biedacy umrą bez mojego poświęcenia, nie turbuj się i odłóż miecz, chcę, żebyś zapamiętał mnie jako dzielną niewiastę, nie lękającą się śmierci”. „Zamknij się ty pieprzona kretynko, jeżdżę za tobą jak osioł, żeby ten twój kochany lud nie zgwałcił cię przy trakcie, a ty mnie nawet nie zauważasz!! Teraz już ci zupełnie odbiło! Ty, nie zbliżaj się do niej, bo flaki wypruję!”
Oto punkt kulminacyjny całej historii. Co zrobią bohaterowie? Najlepiej, żeby się podzielili i zaczęli kłócić. Do głosu dochodzą mieszkańcy Buczynki: oto parę możliwych poglądów na zaistniałą sytuację:
– nie godniśmy, by święta panna marnowała na nas swoje życie – zostaw nas biedaków swojemu losowi;
– zjeść człowieka to świętokradztwo, wolę tu sczeznąć niż postąpić tak plugawie;
– to jakaś czarna magia, nie dajcie się zwieść jej słodkim słowom;
– moje dzieci umierają, zrobię wszystko, by przeżyły choćby jeszcze jeden dzień – zarżnąć ją;
– utnijmy jej palec i dajmy niziołkowi, zobaczymy, czy wyzdrowieje.
W całym tym zamieszaniu zniecierpliwiona dziewczyna podetnie sobie żyły: wzdłuż bez szans na odratowanie. „Pijcie dobrzy ludzie i niech ta krew was odrodzi”. Manfred oszaleje z rozpaczy, najpierw spróbuje zatamować krew, a potem, widząc, że nic nie wskóra, spróbuje bronić swojej towarzyszki za wszelką cenę. Ale jest już za późno: ktoś przysysa się do ręki Pulanny, za nim ruszają kolejni jak dzikie zwierzęta – rozpoczyna się krwawa uczta. Znów rodzi się pytanie: co zrobią bohaterowie?
W makabrycznym działaniu dziewczyny – o czym nikt nie może do końca zdawać sobie sprawy – nie ma żadnego podstępu: mieszkańcy wioski zdrowieją w oczach…
Ale może bohaterowie sami stanęli w obronie dziewczyny i nie pozwolili jej tknąć albo też ukatrupili ją, biorąc za wiedźmę lub demona. Czeka ich jeszcze kilka dni agonii, a potem pewnie straceńcza szarża na skavenów – jeśli bohaterowie sami tego nie zrobią, szczuroludzie zejdą w dolinkę pod osłoną mgły by dorżnąć niedobitki. Ktoś nawet może przeżyć to wszystko, niewykluczone, że odsiecz właśnie nadciąga – bohaterowie do końca swoich dni nosić będą paskudne blizny po tej ostatniej bitwie i cierpieć na przewlekłe suchoty.
Jeśli jednak skosztują ciała Pulanny niech posypią się punktu obłędu. Wyzdrowieją jednak i teraz pozostaną im dwa problemy – skaveni i Serdelek, który za nic nie zje ludzkiego mięsa. Ważne, żeby z jakichś powodów wciąż był im potrzebny, jeśli nie zechcą uratować go po prostu z sympatii. Być może okaże się, że trzeba będzie przygotować umierającemu niziołkowi pożegnalną kolację, a wśród smakowitych warzyw i sosów znajdzie się krew i mięso z ciała dziewczyny. Niech to będzie makabryczna wersja pierwszych scen. Tym razem niziołek nie może dowiedzieć się, co właśnie zjada – jeśli zrozumie z czego składają się potrawy, oszaleje i poderżnie sobie gardło. Ta przygoda to prysznic z punktów obłędu.
A potem przyjdą skaveni, nie spodziewając się, że ktoś w Buczynce ma jeszcze siłę walczyć. Wtedy bohaterowie będą mieli swoją krwawą zemstę: opisz im to jako szaleńczą rzeź na szczuroludziach. Niech ubabrani w śmierdzącej szczurzej jusze zdadzą sobie sprawę z tego, że teraz to oni są potworami…

GRACZE: dorośli i dojrzali

SYSTEM: Warhammer, ale scenariusz z łatwością do przerobienia na inny setting fantasy, Zew Cthulhu albo Wolsunga.

DODATKI: utwór patronacki: Palm Skin Productions: ‘Walking Through Water’ (Album: ‘City of Industry o.s.t.’)

Postać Pulanny została zainspirowana jedną z NPCetek z sesji Alexa: świętą za życia kapłanką Shallyi.

AUTOR: Bart (kolektyw Lans Macabre)

Enhanced by Zemanta

Leave a comment